Lubuskie Forum Akwarystyczne

Pełna wersja: Barwniaki czerwonobrzuche -ikra i narybek
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Jak się dobrze przyjrzeć to widać te małe przecinki...kiepskie zdjęcia,jak uda mi sie zrobić coś lepszego dodam.
A to mój samczyk z maluchami

Akwariarz

Oczywiście gratulacje z powodu zwiększenia populacji.
Mając narybek różnych pielęgnic, dzieci barwniaków to najpocieszniejsze maluchy jakie widziałem.
Obserwowanie jak się poruszają, żerują, jest miłym widowiskiem.
Takie, sympaciochy. Uśmiech
Ja jestem nimi zauroczona...szkoda tylko,że rodzice to rekiny!! dziś wyłowiłam martwą samicę ramirezki...O matko

Próbowałam dodać film ,ale nie chce wejść,a szkoda.

milutkie
może teraz b edzie filmik

Akwariarz

Ramirezki to w ogóle dość delikatne rybki a barwniaki będą się tarły i z małych pielęgnic kakadu wytrzymują je dość skutecznie.
Barwniaki to jedne z najspokojniejszych małych pielęgnic. A teraz za wroga uważają każdego i delikatniejszym pielęgniczkom może nie udać się przeżyć. A tak naprawdę, to wszystko zależy od wielkości akwarium i ilości/obecności innych ryb ( 112 l stawia ramirezki na przegranej pozycji jak wspmniał Mario) rozpraszających agresję pary barwniaków.
Barwniaki wspominam z wielkim sentymentem więc się rozpiszę, że samiec barwniaka czerwonobrzuchego w czasie opieki potrafi zdrowo przyłożyć szesnasto centymetrowej pielęgnicy niebieskołuskiej a to nie byle jaki przeciwnik. Dorosła pielęgnica sewerum też potrafi zgarnąć tęgie baty, że o skalarach nie wspomnę. To same, duże pielęgnice.
Kolega słusznie nazwał barwniaki borsukami w czasie tarła.
Tak więc, tylko w czasie opieki są rekinami i na koniec pocieszająca wiadomość.
Przypomniałem właśnie sobie, że para wraz z wiekiem i kolejnymi tarłami łagodnieje. Po prostu stają się fachowcami w wychowie i nie reagują na inne ryby tak nerwowo jak obecnie.
No zrozum, że to ich "pierwszy raz". Uśmiech
Zdaje się ,że wykończą mi całą obsadę i na dokładkę mnie.Właśnie zrobiły sobie spacer z młodymi po całym akwa ,a reszta rybek o mało nie zaczęła latać! Samiec faktycznie bardziej się opiekuje młodymi,ale za to samica jest mistrzynią w rybim boksie! Ten pierwszy raz mają w ogólnym,ale następne won do tarliskowego.Muszę sobie sprawić coś odpowiedniego.Jak myślisz? w planie mam zakup 240 -tki,wtedy byłby względny spokój ? miałyby dość miejsca i nie wprowadzały terroru?
Moja rodzina ma mnie delikatnie mówiąc dość,bo jakbym mogła to bym wto akwarium weszła , a mąż powiedział,żenajlepiej byłoby gdybym jeden pokój poświęciłą tylko rybom.

Akwariarz

Trzymałem barwniaki przez kilkanaście lat w 280 litrach bez strat wśród rybiej społeczności w czasie oprowadzania młodych. Istotna jest długość zbiornika i mój miał 140 cm długości. Jednak nawet jak będzie krótszy to uważam, że litry to litry i 240 -stka to jest już przyzwoite terytorium. Chodzi o fakt iż inne ryby muszą mieć jako taką możliwość zejścia z oczu przewrażliwionym rodzicom.
W takim większym akwarium rewelacją jest też bardzo łatwa w utrzymaniu a i dekoracyjna roślina zwana nurzańcem. Tylne rogi obsadzasz tym chwastem i tworzą się takie nisze gdzie gdzie towarzystwo może zejść z pola widzenia "rekinom".
Z wielkością zbiornika może być różnie. Niedawno znajomy przyniósł mi samca barwniaka. Wyjątkowy agresor. W wielkim akwarium z paletami (2 metry) trzymał 2 pary barwniaków. Jeden z samców wykończył konkurencję, później swoją towarzyszkę i zabrał się za nękanie palet. Kolega przez miesiąc próbował go wyłowić i nie dało rady. W wielkim urządzonym zbiorniku nie tak łatwo tego dokonać. Ostatecznie wpadł na genialny pomysł i złowił "agresora" na podlodówkę Zdziwko .
Pokój wyłącznie na akwaria - piękna idea!Oczko

Akwariarz

Mario napisał(a):Z wielkością zbiornika może być różnie
Jak najbardziej, w końcu z reguły opisujemy doświadczenia zdobyte własną praktyką. Jednak para autora wątku jest zgodna ze sobą( po opisie zachowań jasno to wynika) co jej dobrze wróży na przyszłość.
Mario napisał(a):Ostatecznie wpadł na genialny pomysł i złowił "agresora" na podlodówkę
No dobra. W tym samym 280 l akwarium nie mogłem złapać kilku podrostków akar cętkowanych.
Żyłka z haczykiem, ołowiem i kawałeczkiem wołowiny załatwiła sprawę. Szły na hak prosto z gąszczu zwartki malajskiej jak okonie. Paradoksalnie ten sposób okazał się najmniej stresującym sposobem odłowu dla wszystkich, łącznie z moją osobą bo już fioła dostawałem jak je złapać. Oczko
o kurde, sorry pomyliłem fora, nie chciałem na wędkarskie Oczko
Witam ponownie
Następny ranek rodziny barwniaczków..po zapaleniu światła samiczka wyprowadziła za śniadanko maluchy,oczywiście nastała udręka dla reszty rybek.Zostały postawione w szereg i won do konto...udało mi się je nakarmić przed zesłaniem na wygnanie.Co do samca barwniaka Mario,podobno dorasta do 9 cm,w sklepie na Mieszka 1 widziałam samca,który spokojnie ma 15!!! ekspozycja.Żałuję strasznie,że można trzymać tylko parkę,bo są nisamowite! Co do mojej pary,to spędziłam w sklepie chyba godzinę obserwując je,kupiłam parkę ,która wg mnie miała się ku sobie...no i się udało.Wprawdzie nie kierowałam się w tym wyborze wyglądem rybek (w sensie ta mi się podoba),liczyłam na to,że jeszcze młode osobniki ,w dobrych warunkach,ładnie się wybarwią i urosną.Udało mi się .Teraz ,tak się zastanawiam,co zrobię z tym narybkiem ,który podrośnie,są chyba spore na to szanse.Może ktoś na forum będzie zainteresowany,ale jeszcze sporo wody upłynie..

A co do tego pokoju tylko na akwaria....mam szanse,córka z gniazda wyfrunie i zostaje jeden pokoik wolny...nie wyrzucam jej,ale ....już snuję plany!!!Duży uśmiech
Może kogoś to zainteresuje,wydaje mi się,że warto przy okazji tam zajechać.Spory wybór,ceny ?....sprawa drugorzędna...

http://www.bajcik.pl/
Do informacji o sklepach jest osobny wątek, przejrzyj forum i napisz w stosownym miejscu.
Dzień następny małych barwniaków.Rano samiczka wyprowadziła młode na żer,trochę poustawiała innych lokatorów,ale o dziwo zauważyłam ,że parka jest o wiele spokojniejsza,reszta rybek odzyskała trochę miejsca w akwarium,a rodzice tylko sporadycznie i przede wszystkim nie tak drastycznie,dają im do zrozumienia,że za blisko nie warto podchodzić.Maluchy są coraz bardziej samodzielne,dziś mija czwarty dzień od pierwszego wyprowadzenia. Reszta ryb udaje ,że ich nie widzi,ale gdyby tylko miały taką możliwość pewnie zrobiłyby sobie dobry obiadek.W ubarwieniu maluchów wyraźnie widać teraz ciemne paseczki.Kiedy zdarza się sytuacja zagrożenia i padają na żwir są zamaskowane idealnie.Karmię je mikrovitem podawanym strzykawką pod pyszczki,jedzą,ale chyba lepiej im smakuje to co znajdują na roślinkach i resztki po rybkach.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie