Witaj!
LogowanieRejestracja

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
13.11.2015, 03:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2015 03:17 przez fiebik.)
Post: #1
Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Tak, tak - wiem - miały być krótkie i zwięzłe posty, żeby nie zamęczać, nie zanudzać, a tu znowu kroi się prawdziwy esej, ale wybaczcie - inaczej nie potrafię. Mam tylko nadzieję, że może kiedyś, choćby z nudów, w długi zimowy wieczór - ktoś to cierpliwie przeczyta i uśmiechnie sę szczerze.
Może też przydadzą się moje mikro rozważania dla tych, co cierpliwie przebrną przez całą treść tego artykułu. Aby całość miała sens muszę dodać, że kiedyś, przez ponad 15 lat swojego życia zarządzałem budowami różnego typu hal. Zdradzę też, że istota artykułu - to wpływ większego akwarium na normatywną wytrzymałość stropu w bloku. Temat wielokrotnie poruszany na forach akwarystycznych, zawsze jednak wzbudza wątpliwości i pewien ładunek emocji.

No dobrze... przyznam się... istota tego artykułu - to... moja ukochana żona i moje marzenia Oczko
No to startuję :


Odcinek 1 - "Prolog."
Pewnego pięknego dnia siedziałem sobie wygodnie na swojej kanapie i zwyczajowo zerkałem jednocześnie na tv i akwarium...

[Obrazek: 10102013465m.jpg]

W czasie przerwy w tv na reklamy stwierdziłem nieopatrznie na głos, że tak w sumie to trochę żałuję, że przy kupowaniu ostatniego akwarium nie wycisnąłem na kochanej żonce planu usunięcia (poza usuniętą już komodą) meblowego słupka (tego po lewej stronie fotki przy akwarium) i zakupu akwarium od razu większego.

Obecny stan to dł 150cm, a przy tym prostym manewrze, akwarium mogło mieć co najmniej 180cm długości... Niby to niewiele, ale wszyscy akwaryści wiedzą, że praktycznie każdy centymetr długości akwarium, relatywnie jest na wagę złota.

Wtedy to, moja ukochana żonka zaskoczyła mnie totalnie i stwierdziła krótko i konkretnie:
- Skoro tak mocno tego pragniesz, to wywal słupek meblowy i zapodaj sobie te swoje większe akwarium....
Osłupiałem ze zdziwienia, w naszym gospodarstwie rodzinnym, to żona zarządza naszym skromnym budżetem i jest jego głównym sponsorem, a przecież taki manewr najtańszy nie będzie... Pomyślałem, że to jakiś "dzień dobroczynny dla mężów", ale niestety - z czasem - prawda okazała się trochę bardziej skomplikowana i miała "podwójne dno" Oczko
No ale nic to, wiedziałem, że tak czy inaczej, takiej okazji nie wolno przepuścić... Oczko

Natychmiast chwyciłem miarkę i zacząłem mierzyć (marzyć) i planować.
Szybko wyskoczył pierwszy problem... Nowe akwarium kolidowałoby z telewizorem, a przesunięcie telewizora bardziej w prawo do drzwi zamknie całkowicie dostęp do włącznika światła w pokoju...

No i tu kolejna wypowiedź żonki, po usłyszeniu której usiadłem z wrażenia:
- To przenieś telewizor gdziekolwiek i po kłopocie, a akwarium już wtedy przedłuż do samej ściany poprzecznej.
Wow... możecie sobie tylko wyobrazić jak mi się zaświeciły oczy. Oczko
W takim przypadku można by zapakować długość 250cm, szerokość minimum 50cm, no i wysokość ze 70cm (zawsze marzyłem o wysokim akwarium).
Szybko jednak zapaliły mi się kontrolki ostrzegawcze mojego skromnego doświadczenia w budownictwie...
No bo, razy x razy... = 875 litrów brutto - prawie 900 kg. plus ciężar szkła, plus ciężar dość potężnej szafki lub może nawet jakiejś konstrukcji stalowej, plus różnica ciężaru żwiru, plus pokrywa, plus filtracja, plus pewnie jeszcze coś wyniknie - razy x razy, nie ma się co czarować, to może być łącznie prawie z półtorej tony.
A do tego na koniec, niech jeszcze ze trzech szwagrów mojej budowy ciała (czyli około 120 kg na głowę) stanie z nosem przed akwarium żeby je oglądać... To już nie są żarty... Tym bardziej, że nowe akwarium miałoby stać "plecami" wzdłuż ściany działowej, a nie nośnej...

W trakcie redagowania:
Odcinek 2 - "Żmudne i nudne obliczenia..."
Odcinek 3 - "Warianty dla wariata..."
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Odcinek 5 - "Pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "Epilog."


Pozdrawiam Uśmiech
cdn... (ciąg dalszy nastąpi)

Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Oczko

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
[-] 1 użytkownik podziękował za ten post:
stona175 (13.11.2015)
Reklama (jeśli nie chcesz jej oglądać, zarejestruj się na forum!)
13.11.2015, 09:20
Post: #2
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Odcinek 4 mnie ciekawi najbardziej Duży uśmiech

Jak kobieta akwarysty zgadza się na nowe akwarium to wiadomo, że coś się dzieje, oj dzieje się i to niekoniecznie jest "fajnedzianie" Duży uśmiech

[Obrazek: 28238855_10210920988405419_1981395075703536378_o.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
13.11.2015, 09:29
Post: #3
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Atam Fazi, zaraz niefajnedzianie.
Fiebik będzie miał nowe auto :-), znaczy się jego żona hahaha
Odpowiedz cytując ten post
13.11.2015, 09:31
Post: #4
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Duży uśmiech
Duży uśmiech
Duży uśmiech

[Obrazek: 28238855_10210920988405419_1981395075703536378_o.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
13.11.2015, 10:30
Post: #5
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Idą święta, więc to podwójnie podejrzane. Może luba fiebika zażyczy sobie okonia zamiast karpia? =)

Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
11.04.2016, 23:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.04.2016 23:44 przez fiebik.)
Post: #6
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Odcinek 2 - "Żmudne i nudne obliczenia..." - najnudniejsza część eseju, czyli matematyka, ale niezwykle ważna i zamieszczam ją tu, bo może się komuś jeszcze przydać.

Na początek, dla wyjaśnienia wspomnę, że mieszkam w bloku, popularnym "punktowcu" z 71 rocznika, na pierwszym piętrze.

Moje myśli, czy nie przesadziłem z planowaną wielkością akwarium i czy nie stanie się to naprawdę niebezpieczne, nie dawały mi spokoju i coraz dobitniej dzwoniły mi w głowie dźwiękiem alarmowym.
Na początku nie podzieliłem się swoimi obawami z żonką, bo nie chciałem jej niepotrzebnie straszyć.
Nie zmienia to jednak faktu, że problem jest i nie wolno go sobie zlekceważyć.
Przeglądanie internetu oczywiście nic nie dało, a w sumie jeszcze bardziej zagmatwało moje wyobrażenie o sytuacji.

Postanowiłem działać metodologicznie.
Po pierwsze do jakichkolwiek obliczeń i rozważań potrzebne są konkretne i prawdziwe dane.
Umówiłem się więc na "audiencję" do prezesa naszej Spółdzielni Mieszkaniowej i poprosiłem o pozwolenie na wgląd w dokumentację projektową budynku.

Niestety dokumentacja jaka zachowała się była dość niekompletna, ale na szczęście najważniejsze dane, które potrzebowałem udało mi się zdobyć.
Blok budowany z tzw wielkiej płyty, strop na płytach "żerańskich" w układzie (akurat tego pokoju z akwarium i pokoju za ścianką działową) poprzecznym.

Na fotce - na czerwono zaznaczone umiejscowienie planowanego akwarium wzdłuż ścianki działowej, w poprzek płyt stropowych.
[Obrazek: 08102013460am.jpg]

Wymiary płyt stropowych 5,70m x 1,20m i co najważniejsze typ płyty o całkowitej nośności zewnętrznej 4,50kN/m2.
To daje nam normatywne dopuszczalne obciążenie zmienne 1,5kN/m2 (normatywne wg ówczesnych norm budowlanych, bo teraz z tymi eurokodami normowymi w budownictwie można dosłownie szału dostać).

Dla młodszych czytelników krótkie wyjaśnienie porównawcze jednostek:
1kN (kiloniuton) = 1000N (niutonów) - na każdy 1 kg ciała ziemia działa z siłą przyciągania około 9,81N (niutonów).
Ja dla uproszczenia zaokrąglam tą wartość do 10N (niutonów), czyli przyjmuję, że 10N = 1 kg a 1kN = 100kg (Pomijam zamianę kG na kg bo w tych rozważaniach nie będzie potrzebna aż tak dokładna analiza przemian jednostek).

Ok, no to teraz liczymy...
Akwarium 1500kg, które będzie wywierać nacisk około 15kN ma stanąć na powierzchni 2,50mx0,50m=1,25m2 co daje nam skupienie 12kN/m2 czyli mamy tu do czynienia z 8 ośmiokrotnym przekroczeniem dopuszczalnej normy 1,5kN/m2.
Teoretycznie już na tym etapie powinno się zakończyć planowanie i odpuścić sobie to akwarium.

Jednak tak łatwo nie dam za wygraną... pomyślmy... 1,5kN/m2 ?!?!? Czyli 150 kg/m2 ?!?!? Czyli jak przyjdzie do mnie w odwiedziny szwagier i staniemy blisko, żeby podać sobie rękę na przywitanie i zmieścimy się wtedy na jednym metrze kwadratowym i łącznie ważymy wtedy około 240kg to teoretycznie stanowimy zagrożenie katastrofą budowlaną ?!?!?
No i teoretycznie i normatywnie odpowiedź brzmi... : tak. Oczko
Ale możemy na to spojrzeć z innej strony, podział normatywny obciążenia zewnętrznego płyty wygląda mniej więcej tak:
Normatywne dopuszczalne obciążenie zmienne = 1,5kN/m2.
Współczynnik bezpieczeństwa 50% - czyli 0.75kN + 1,5kN = 2,25kN/m2.
Dopuszczalne obciążenie wylewką posadzkową i podłogą - 1kN/m2 - czyli 1kN/m2 + 2,25kN/m2 = 3,25kN/m2.
Dopuszczalne obciążenie ściankami działowymi 1,25kN/m2 - czyli 1,25kN/m2 + 3,25kN/m2 = 4,50kN/m2.

Popatrzmy z powyższego, ile udałoby się "urwać" z tych obciążeń dla mojego akwarium...
Obciążenie maksymalne wykorzystując cały współczynnik bezpieczeństwa czyli 2,25kN/m2.
Dodatkowo wylewka posadzkowa na płycie średnio 0,02m3x2200kg/m3 = 44kg/m2 + 14 kg/m2 (parkiet) = 58kg/m2 czyli zostaje nam 0,42kN/m2 + 2,25kN/m2 = 2,67kN/m2.
Ustaliłem też, że moja ścianka działowa na odcinku 1,2m bieżącej długości waży 360kg, czyli gniecie płytę stropową z siłą skupioną 3,6kN, jeśli weźmiemy pod uwagę powierzchnię jednej płyty stropowej 5,70mx1,20m=6,84m2 i przewidzianą całą jej nośność przeznaczoną normatywnie na ścianki działowe to mamy 6,84m2x1,25kN/m2=8,55kN po odjęciu faktycznej wagi mojej ścianki na płycie czyli 8,55kN-3,6kN=4,95kN dzielimy to z powrotem przez powierzchnię płyty 4,95kN / 6,84m2=0,72kN/m2 zapasu wytrzymałości wynikającej z różnicy normatywnej wartości do stanu faktycznego.
Reasumując "naciułałem" 2,67kN/m2+0,72kN/m2=3,39kN/m2.
Wreszcie dochodzimy do sedna sprawy czyli całkowitej faktycznej wytrzymałości płyty stropowej, po wykorzystaniu wszystkich marginesów: mnożymy powierzchnię płyty 6,84m2 x 3,39kN/m2 = 23,19kN czyli około 2300kg na każdą płytę stropową.

Półtora-tonowe akwarium stojące w poprzek płyt obciąży każdą płytę połową swojej masy czyli ciężarem 720kg. To oznacza, że pozostanie na każdej płycie do dyspozycji:
2300kg-720kg=1580kg do dość sporo, można by więc dość optymistycznie spojrzeć na całość przedsięwzięcia.
Jest tylko jeden problem: właśnie ta przeklęta ścianka działowa...

Obiecuję, że w kolejnych odcinkach eseju już tyle tej nudnej matematyki nie będzie, choć wątek z obciążeniami nadal będzie się jeszcze chwilkę przewijał Oczko

W trakcie redagowania:
Odcinek 3 - "Warianty dla wariata..."
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Odcinek 5 - "Pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "Epilog."


Pozdrawiam Uśmiech
cdn... (ciąg dalszy nastąpi)

Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Oczko

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
12.04.2016, 06:00
Post: #7
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Tylko z tego co mi wiadomo to liczy się dla powierzchni całkowitej stropu.

Pozdrawiam serdecznie

Akwarystyka jest zbyt pięknym hobby, żeby mieć tylko jedno akwariumUśmiech

[Obrazek: sudan468px.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
12.04.2016, 07:47
Post: #8
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Lubię takie dywagacje, bo jestem budowlańcem Duży uśmiech
Nie mam teraz za bardzo czasu, więc się nie ustosunkuję w szczegółach, ale powiem tylko jedno - wszystkie te dywagacje na temat obciążenia zmiennego są dla obciążeń charakterystycznych. Później mieszasz to z jakimś współczynnikiem 50% i wychodzi masło maślane. Oczko
Strop przy uwzględnieniu współczynnika bezpieczeństwa może przenieść ok. 2,1kN/m2 od obciążenia zmiennego. Mieszasz w tym obciążenie stałe i zmienne (posadzki, wylewki, ścianki, ciężar stropu - są obciążeniami stałymi). Do tego tak jak na końcu wymyśliłeś - obciążenie normatywne wydziela m2 stropu, ale przecież cały strop współpracuje. Beton nie jest idealnym materiałem izotropowym, więc obciążenia nie rozchodzą się fenomenalnie, ale nie jest tez źle. Do tego dochodzi zbrojenie, które świetnie wspomaga pracę betonu. Nie można wydzielać myślowo kawałka stropu i powiedzieć, że nastąpi jego zniszczenie. Poza tym problem największy jest w środku rozpiętości płyty - im bliżej ścian nośnych tym problem mniejszy. Budynek traktuje się cały jako jeden ustrój i dla takiego układu trzeba rozpatrywać i modelować takie obciążenia. To nie takie proste, dlatego się wydziela elementy do obliczeń (to wydzielenie poprzez nieuwzględnianie współpracy elementów daje dodatkowy współczynnik bezpieczeństwa konstrukcji). Więc nie taka baba straszna jak ją umalować. Oczko

[Obrazek: 28238855_10210920988405419_1981395075703536378_o.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
12.04.2016, 07:52
Post: #9
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Tak, tak, nie miałem już sił i czasu pociągnąć dalej, ale kolejny odcinek wiele ewentualnych zastrzeżeń wyjaśni... bo wiem, ze nie ustrzegłem się błędów w moich rozważaniach Oczko

Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Oczko

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
Reklama (jeśli nie chcesz jej oglądać, zarejestruj się na forum!)
12.04.2016, 08:43
Post: #10
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Proponuję zrobić dobra bibe Szczęśliwy
Z dużą ilością gości , kiedyś w czasach młodości naraz w 39m2 zmieściło się ok 50 osób , skaczacych , tańczących + muzyka .
Efekt tego taki ze 750 l stoi teraz na samym środku pokoju ( takie miałem możliwości ) pomiędzy ścianami nosnymi ,
Obawy mialem Jeszcze większe niż ty Fiebik .
Po zalaniu - mierzylem wysokość piętro niżej dalmierzem - bez zmian
Wizyty u zarządcy zanim zalałem , pytania do architektow.

Teraz żałuję że tylko tyle Cyklop
Blok płyta - koniec lat 70 tych Zawstydzony
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
15.04.2016, 00:37
Post: #11
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Odcinek 3 - "Warianty dla wariata..."

Postanowiłem moje obliczenia i przemyślenia skonsultować z moim serdecznym kolegą, człowiekiem będącym zawodowo projektantem architektury i konstrukcji oraz jednocześnie posiadającym uprawnienia inspektora nadzoru budowlanego.
Kiedy przedstawiłem mu wszystkie fotki projektu budowlanego, oraz przeprowadziłem mój ciąg myślowy obliczeń - usłyszałem praktycznie wszystko, co spodziewałem się usłyszeć plus dodatkowo jedną "małą" niespodziankę... czyli:
Na początek wysłuchałem jakim to trzeba być wariatem, żeby wymyślić i uprzeć się na realizację tak szalonego pomysłu jakim jest tak duży szklany zbiornik w małym blokowym mieszkaniu.
Następnie wysłuchałem o różnicach w rodzajach obciążeń i ostatecznie, że mój proces tych prostych obliczeń ma jakąś tam logikę, ale on nigdy nie wydałby pozytywnej ekspertyzy i pozwolenia na taką instalację, bo zapasy w wytrzymałości płyty stropowej są nie po to, żeby je sobie dowolnie i maksymalnie wyczerpywać, ale są po to żeby były.

Przykładów i argumentów mających na celu zniechęcenie mnie do realizacji tego planu słuchałem naprawdę bardzo długo...
Kiedy kolega stwierdził ostatecznie, że żadna argumentacja nie jest w stanie mnie zniechęcić, zabrał się za swoje analizy...
Podsumowanie nie wyglądało najgorzej. Jednak najpoważniejszym argumentem jest pytanie, czy ponad czterdzieści lat temu jakiś budowlaniec nie popełnił gdzieś błędu w sztuce budowlanej przy produkcji którejś z płyt stropowych lub przy jej montażu?
No i dodatkowo ta "mała" nieprzyjemna niespodzianka... :
Na fotce w poprzednim 2 odcinku eseju, na czerwono zaznaczyłem położenie planowanego akwarium, "plecami" do ściany działowej.
Problem polega na tym, że po zalaniu takiego akwarium wystąpi określone ugięcie stropu, w tamtych czasach zazwyczaj nie robiono prawidłowych dylatacji między "działówkami" a stropem. W związku z tym jest prawie pewne, że choć konstrukcji raczej nic nie grozi, to na ścianie działowej u sąsiada pode mną wystąpią pęknięcia tak zwane "wokół pionowe".
Pomyślałem sobie: - masakra, już widzę minę sąsiada z dołu... takiego numeru nie uda mi się zbagatelizować... to skończyłoby się poważną aferą i koniecznością likwidacji akwarium lub w najlepszym przypadku, powrotu do jego obecnej wielkości...

Zacząłem więc snuć warianty możliwych ewentualnych rozwiązań:

1. Znacznie zmniejszyć akwarium...
- odpada, nie po to się tu męczę, żeby iść na kompromisy i za chwilkę żałować, że przepuściłem okazję życia na realizację jednego z marzeń życia...

2. Stalowa konstrukcja dodatkowa, na podłodze pod akwarium, biegnąca w poprzek wszystkich płyt stropowych w pokoju, w celu rozłożenia obciążenia na maksymalną ich ilość...
- niestety, taka konstrukcja aby spełniła swoją rolę musiałaby mieć odpowiednią sztywność... aby ją uzyskać mocno wzrastały w jej obliczeniach dwie jej cechy: wysokość i ciężar własny konstrukcji... no i tu problem, aby konstrukcja nie ważyła kolejnej tony, musi być wyższa... czyli ok 25cm.
- czyli odpada, nie wyobrażam sobie - dwadzieścia pięć centymetrów progu pomiędzy pokojami i na wyjściu na balkon....

3. Wybudowanie u sąsiada pode mną, podpory w formie jakiejś kolumny...
- odpada, już widzę minę sąsiada, gdybym mu taką propozycję złożył... Uśmiech

4. Częściowe podwieszenie akwarium... czyli umieszczenie w szafce pod akwarium konstrukcji, którą można by podwiesić do (mojego) sufitu na stalowych cięgnach regulowanych na tzw "śrubach rzymskich".
- w ten sposób część ciężaru akwarium "gniotłaby" strop na (mojej) podłodze, a druga część ciężaru akwarium wisiałaby obciążając płyty stropowe nad moją głową.
Hmm... pomysł wygląda logicznie - rozłożenie sił na dwa stropy uratowałoby sąsiadowi ściankę działową i podniosłoby ogólny stopień bezpieczeństwa całego układu...
Niestety ten wariant nie jest pozbawiony wad i niesie też problemy estetyczne, wielokrotne wiercenie sufitu, każde cięgno byłoby przymocowane do dość grubej blachy przykręconej do sufitu na cztery spore śruby w kołkach rozporowych.
Pytanie jeszcze - co zrobić z telewizorem, który miałem podwiesić nad akwarium, generalnie nie zmieniając zbytnio jego lokalizacji...

Kiedy pełen obaw zbierałem myśli, żeby w końcu przedstawić mojej kochanej żonce sytuację i w związanym z nią chyba jedynym możliwym wariantem... zadzwonił telefon.
W słuchawce usłyszałem głos mojego serdecznego przyjaciela - projektanta:
- słuchaj, mam dla ciebie jeszcze jeden wariant. Wariant, który z punktu konstrukcyjnego byłby najmniej inwazyjny a jednocześnie rozwiązujący dość prosto i skutecznie ryzyko ugięcia stropu.
5. Przenieść lokalizację planowanego akwarium z miejsca zaznaczonego na czerwono, na miejsce zaznaczone na żółto na poniższej fotce. Nowe miejsce to początek płyt stropowych leżących na ścianie nośnej. W takiej lokalizacji akwarium wywoła minimalne ugięcie płyt stropowych, a siły uginające płyty zamieniają się na siły ścinające, a płyty te są tak wytrzymałe na ścinanie, że bez większych obaw można by postawić tam moje wymarzone akwarium, nawet pomimo znacznego (ośmiokrotnego) przekroczenia obciążenia siłą skupioną stropu.
- wariant teoretycznie prosty, ale spojrzałem na pokój... trzeba by praktycznie wszystko wywrócić do góry nogami, kanapa rogówka "prawa", trzeba przenieść, ale przestałaby pasować - czyli do wymiany na "lewą", szafa i komoda, do likwidacji, za to trzeba by też przemeblować sąsiedni pokój ten za ścianką działową i tam zamówić, zbudować nową szafę... żeby cokolwiek w tym układzie zmieścić, trzeba w ścianie działowej przekuć - przesunąć drzwi... jednym słowem - masakra.

[Obrazek: 08102013460bm.jpg]

W końcu nadszedł czas prezentacji wariantów żonce...
Praktycznie jedyne możliwe - to wybór pomiędzy wariantami nr 4. a nr 5. więc szału nie ma...

W trakcie redagowania:
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Odcinek 5 - "Pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "Epilog."


Pozdrawiam Uśmiech
cdn... (ciąg dalszy nastąpi)

Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Oczko

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
15.04.2016, 07:28
Post: #12
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Kolega projektant by się nie podpisał, bo to normalne działanie projektantów Duży uśmiech
To najczęściej jest tak: Nieformalnie Ci powiem, że luzik, ale formalnie się nie podpisze, bo jakby coś jednak, kiedyś... Blacha na dupę być musi zawsze Oczko

[Obrazek: 28238855_10210920988405419_1981395075703536378_o.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
15.04.2016, 09:49
Post: #13
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Tzw. dupochron Język
Odpowiedz cytując ten post
06.09.2016, 00:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2016 00:16 przez fiebik.)
Post: #14
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Nie bez obaw przedstawiłem mojej kochanej żonce ogólną sytuację...i im dłużej opowiadałem, tym bardziej już sama mina słuchaczki świadczyła, że moje duże akwarium oddala się ode mnie co raz dalej i dalej... normalnie rozpływa się we mgle...jak widmo...
Po przedstawieniu czwartego wariantu...
hmm...
- grube blachy na suficie?
- jakieś śruby rzymskie, które będą praktycznie na wierzchu, widoczne?
- jakaś w ogóle stalowa konstrukcja wystająca z szafki akwarium?
- akwarium będzie po części wiszące... a czy to bezpieczne, czy kołki będą trzymały w suficie?

Ano... tak czułem... że to nie przejdzie...
Moja żonka jest estetą, do tego stopnia, że bardzo cierpi jak coś w jej otoczeniu, nie jest w jej mniemaniu, estetyczne.
Dla mnie estetyka to absolutnie obce pojęcie, to coś z kosmosu.
Dla mnie nawet kolory nie odgrywają większego znaczenia, poza tym, że po prostu są...
Oczywiście, wydaje mi się, ze odróżniam, czy coś jest piękne, czy też raczej zbyt piękne nie jest.
Ale, przebywanie i obcowanie nawet codzienne, z czymś niepięknym absolutnie mi nie przeszkadza.
Nawet samo akwarium, dla mnie nie musi być piękne, ani nawet ładne, po prostu fascynuje mnie świat podwodny.
Uwielbiam obserwować rybki, ich zachowanie, poznawać ich zwyczaje itd.
Zawsze wkurzały mnie uwagi typu - weź kup jakieś bardziej kolorowe rybki, żeby się ładniej prezentowały...
Wracając do tematu, zdaniem mojej ukochanej, wygląd akwarium wg 4 wariantu nie ma szans być estetycznym.
Tak więc nie mocno, ale jednak trochę zacząłem się smucić, że jedno z moich wielkich marzeń znowu było tak blisko, a teraz zaczyna się oddalać.
Nie! Z mojej strony, to nie było marudzenie. Po prostu lekki smutek.
Jestem już na tyle dużym chłopcem, że potrafię zrozumieć, że wszystkiego co się pragnie mieć, mieć się nigdy nie będzie.
No ale, jak mawiał mój ś.p. tato: "marzyć trzeba".

I gdzieś w natłoku tych moich refleksji i różnych myśli przemknęło mi, wręcz zamajaczyło, leciutko się zarysowało jak zefirek na morzu, malutkie spostrzeżenie - że moja żonka podziela mój żal i smuci się razem ze mną...
Co prawda w naszej przykładnej i przesiąkniętej prawdziwą miłością rodzince zazwyczaj podzielamy nasze radości i smutki... ale...
Ten mój smutek, nie był znowu aż taki duży i demonstrowany, żeby aż musiała się do niego dołączać moja żona.
Jak by nie było, nawet te istniejące akwaria są powodem do wiecznych narzekań:
- a to jakaś pompka za głośno chodzi;
- a to ryby się ganiają i chlapią wodą na podłogę, na telewizor i na inne meble;
- a to źle, że się światło nie pali, bo ciemno w akwarium i nic w nim nie widać;
- a to właśnie światło się pali, no to pewnie "żre" prąd i pewnie dlatego mamy takie wysokie rachunki za ten prąd;
- a to żonka nie może przepatrzeć na czarny kolor szafki pod akwarium, nie pasujący do reszty wystroju mieszkania. (kupując wybrałem czarną, bo podobno czarny kolor pasuje do wszystkiego, jak się okazuje to nieprawda Oczko )
- a to jak goście, lub rodzinka przyjdzie w odwiedziny, to ryby zawsze pochowają się i nie ma co pokazywać;
- a to w lodówce wiecznie jakieś robaki siedzą pochowane;
- a to w łazience wiecznie jakieś rybki na pokarm aklimatyzują się temperaturowo;
- a to jakiś rak ucieknie z akwarium i łazi po mieszkaniu strasząc mieszkańców (wszystkie ucieczki raków nocą były);
- a to zawsze jak jest czas sobotniego gruntownego sprzątania w domu, to ty musisz akurat wtedy sprzątać i podmieniać wodę w akwarium;
- a to to, a to tamto, wiecznie źle i tak w kółko;


A dziś, patrzę na prawdziwie zasmuconą żonę... zasmuconą, że raczej nie damy rady zamienić akwarium na większe...
Coś jest nie tak. tylko co??? Oczko
- ooo, jaka szkoda... a może jeszcze uda się coś innego wymyślić...
- a coś jeszcze wspominałeś o 5 wariancie... ?

- no tak, ale piąty wariant, to już całkiem wywraca chałupę do góry nogami, więc już ci go nawet nie prezentowałem...
- hmm... wywraca do góry nogami powiadasz?
wyraźnie zaciekawiona:
- no to opowiadaj o tym piątym wariancie.. Uśmiech
No to opowiadam... i im dłużej to robię, tym bardziej moja żonka promienieje.
Im bardziej się moja opowieść o piątym wariancie komplikuje, w sensie ilości zmian, jakie trzeba by dokonać w mieszkaniu - tym bardziej widzę jak u mojej ukochanej zaczyna wzrastać stan radości i zadowolenia.
W końcu nie wytrzymałem i pytam:
- kochanie, a co cię tak raduje? przecież żeby zrealizować ten wariant, najpierw trzeba wrzucić do domu odbezpieczony granat.
- przecież chociażby przekuwanie umiejscowienia drzwi w ściance działowej, to praktycznie jak remont generalny mieszkania. Za tym idzie konieczność przemalowania ścian, cyklinowania i ponownego lakierowania parkietów. do tego konieczność wymiany praktycznie wszystkich mebli! itd, itd.
- czysta masakra, sajgon! Żeby to zrobić trzeba wziąć kredyt i poświęcić praktycznie cały przyszłoroczny urlop.
hehe, hehe...
I to wszystko co mnie tak załamuje - dla mojej żonki okazało się wspaniałą wiadomością.
- zmiany, zmiany, zmiany! Uśmiech
- już od dawna żonce znudził się wystrój naszego mieszkania. ale nie wiedziała jak mi oznajmić chęć remontu. Wiedziała, że na hasło remont - będę protestował w wszystkich sił.
Wiedziała, jak ja nie cierpię remontów, malowań itd.
A odkąd stanęło w naszym domu kolejne akwarium... uświadomiła sobie, że za szybko tego akwarium nie da się nawet przesunąć.
A tu proszę... taki prezent... jej mąż sam przychodzi z propozycją totalnego remontu...i w dodatku wymiany wszystkich mebli... Uśmiech
hehe - to akwarium, dla mojej żonki okazuje się drobiazgiem w obliczu ogólnych zmian jakie nas czekają.

W pierwszym zdaniu mojej ukochanej żony zacytowanym w pierwszej części eseju:
- skoro tak mocno tego pragniesz, to wywal słupek meblowy i zapodaj sobie te swoje większe akwarium....
było ukryte właśnie podwójne dno. Między wierszami było tam wołanie:
- ruszże choć na chwilę to akwarium - to chociaż małe cyklinowanie parkietu byśmy zrobili, małe malowanie ścian... cokolwiek...!
Ja na początku oczywiście nie rozpoznałem tego wołania. naiwnie myślałem, że to tak tylko z powodu dnia dobroci dla mężów, który się u nas zdarza co jakiś czas.

Z drugiej strony muszę też zaznaczyć, że moje słoneczko absolutnie nie jest całkowitym ignorantem akwarystycznym.
Podczas moich zawodowych nieobecności w domu, karmi pieczołowicie ryby, ratuje uciekinierów (raki), a kiedy jestem w domu, to nawet jak trzeba, pomaga przy podmianach wody.
Sama często obserwuje ryby i komentuje ich zachowania.
Posiada więc - jak ja to nazywam - wrażliwość przyrodniczą.
Nie przeszkadza to jej jednak w posunięciu się nawet do intrygi w celu zdobycia swojego celu, jakim tym razem okazała się być chęć remontu i dokonania zmian, których ja dokonywać nie cierpię. Oczko


W trakcie redagowania:
Odcinek 5 - "pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "epilog..."

Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Oczko

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
[-] 2 użytkowników podziękowało za ten post:
szymon (06.09.2016), Zdzichu (06.09.2016)
06.09.2016, 07:42
Post: #15
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Znalezione na innym forum i poprawione Duży uśmiech


Załączone pliki Miniatury
   

Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post
[-] 4 użytkowników podziękowało za ten post:
ArkuS (06.09.2016), atbm (06.09.2016), stona175 (06.09.2016), Zdzichu (06.09.2016)
06.09.2016, 09:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2016 09:02 przez atbm.)
Post: #16
RE: Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
Szczerbol się poryczałem.
Znając takie budynki od razu nasuwa mi się pytanie-czy Waldemar wziął pod uwagę transport takiego szkiełka do mieszkania klatką schodową? Czy będzie pakował przez okienko przy pomocy dźwigu? Może być ciasno.
Jak nie,to poprosić kotka niech sprawdzi Szczęśliwy

[Obrazek: atbm.jpg]
Mój kanał Youtube
Każda rybka może być złota, wystarczy obtoczyć w panierce Oczko
Znajdź wszystkie posty użytkownika Chcę podziękować
Odpowiedz cytując ten post

Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej fiebik 7 12 183 05.12.2015 22:44
Ostatni post: fiebik
  Prawo Liebiga - wiedza ogólna, którą warto znać. (Esej) fiebik 0 2 451 01.11.2015 21:18
Ostatni post: fiebik

Skocz do:



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Polskie tłumaczenie © 2007-2020 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2020 MyBB Group.
Elementy graficzne wykonane przez Polski Support MyBB.
Kodowanie i obsługa techniczna: TIserwis.pl.