Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Autoplan przebudowy "Stadionu Narodowego" - esej.
#11
Odcinek 3 - "Warianty dla wariata..."

Postanowiłem moje obliczenia i przemyślenia skonsultować z moim serdecznym kolegą, człowiekiem będącym zawodowo projektantem architektury i konstrukcji oraz jednocześnie posiadającym uprawnienia inspektora nadzoru budowlanego.
Kiedy przedstawiłem mu wszystkie fotki projektu budowlanego, oraz przeprowadziłem mój ciąg myślowy obliczeń - usłyszałem praktycznie wszystko, co spodziewałem się usłyszeć plus dodatkowo jedną "małą" niespodziankę... czyli:
Na początek wysłuchałem jakim to trzeba być wariatem, żeby wymyślić i uprzeć się na realizację tak szalonego pomysłu jakim jest tak duży szklany zbiornik w małym blokowym mieszkaniu.
Następnie wysłuchałem o różnicach w rodzajach obciążeń i ostatecznie, że mój proces tych prostych obliczeń ma jakąś tam logikę, ale on nigdy nie wydałby pozytywnej ekspertyzy i pozwolenia na taką instalację, bo zapasy w wytrzymałości płyty stropowej są nie po to, żeby je sobie dowolnie i maksymalnie wyczerpywać, ale są po to żeby były.

Przykładów i argumentów mających na celu zniechęcenie mnie do realizacji tego planu słuchałem naprawdę bardzo długo...
Kiedy kolega stwierdził ostatecznie, że żadna argumentacja nie jest w stanie mnie zniechęcić, zabrał się za swoje analizy...
Podsumowanie nie wyglądało najgorzej. Jednak najpoważniejszym argumentem jest pytanie, czy ponad czterdzieści lat temu jakiś budowlaniec nie popełnił gdzieś błędu w sztuce budowlanej przy produkcji którejś z płyt stropowych lub przy jej montażu?
No i dodatkowo ta "mała" nieprzyjemna niespodzianka... :
Na fotce w poprzednim 2 odcinku eseju, na czerwono zaznaczyłem położenie planowanego akwarium, "plecami" do ściany działowej.
Problem polega na tym, że po zalaniu takiego akwarium wystąpi określone ugięcie stropu, w tamtych czasach zazwyczaj nie robiono prawidłowych dylatacji między "działówkami" a stropem. W związku z tym jest prawie pewne, że choć konstrukcji raczej nic nie grozi, to na ścianie działowej u sąsiada pode mną wystąpią pęknięcia tak zwane "wokół pionowe".
Pomyślałem sobie: - masakra, już widzę minę sąsiada z dołu... takiego numeru nie uda mi się zbagatelizować... to skończyłoby się poważną aferą i koniecznością likwidacji akwarium lub w najlepszym przypadku, powrotu do jego obecnej wielkości...

Zacząłem więc snuć warianty możliwych ewentualnych rozwiązań:

1. Znacznie zmniejszyć akwarium...
- odpada, nie po to się tu męczę, żeby iść na kompromisy i za chwilkę żałować, że przepuściłem okazję życia na realizację jednego z marzeń życia...

2. Stalowa konstrukcja dodatkowa, na podłodze pod akwarium, biegnąca w poprzek wszystkich płyt stropowych w pokoju, w celu rozłożenia obciążenia na maksymalną ich ilość...
- niestety, taka konstrukcja aby spełniła swoją rolę musiałaby mieć odpowiednią sztywność... aby ją uzyskać mocno wzrastały w jej obliczeniach dwie jej cechy: wysokość i ciężar własny konstrukcji... no i tu problem, aby konstrukcja nie ważyła kolejnej tony, musi być wyższa... czyli ok 25cm.
- czyli odpada, nie wyobrażam sobie - dwadzieścia pięć centymetrów progu pomiędzy pokojami i na wyjściu na balkon....

3. Wybudowanie u sąsiada pode mną, podpory w formie jakiejś kolumny...
- odpada, już widzę minę sąsiada, gdybym mu taką propozycję złożył... Smile

4. Częściowe podwieszenie akwarium... czyli umieszczenie w szafce pod akwarium konstrukcji, którą można by podwiesić do (mojego) sufitu na stalowych cięgnach regulowanych na tzw "śrubach rzymskich".
- w ten sposób część ciężaru akwarium "gniotłaby" strop na (mojej) podłodze, a druga część ciężaru akwarium wisiałaby obciążając płyty stropowe nad moją głową.
Hmm... pomysł wygląda logicznie - rozłożenie sił na dwa stropy uratowałoby sąsiadowi ściankę działową i podniosłoby ogólny stopień bezpieczeństwa całego układu...
Niestety ten wariant nie jest pozbawiony wad i niesie też problemy estetyczne, wielokrotne wiercenie sufitu, każde cięgno byłoby przymocowane do dość grubej blachy przykręconej do sufitu na cztery spore śruby w kołkach rozporowych.
Pytanie jeszcze - co zrobić z telewizorem, który miałem podwiesić nad akwarium, generalnie nie zmieniając zbytnio jego lokalizacji...

Kiedy pełen obaw zbierałem myśli, żeby w końcu przedstawić mojej kochanej żonce sytuację i w związanym z nią chyba jedynym możliwym wariantem... zadzwonił telefon.
W słuchawce usłyszałem głos mojego serdecznego przyjaciela - projektanta:
- słuchaj, mam dla ciebie jeszcze jeden wariant. Wariant, który z punktu konstrukcyjnego byłby najmniej inwazyjny a jednocześnie rozwiązujący dość prosto i skutecznie ryzyko ugięcia stropu.
5. Przenieść lokalizację planowanego akwarium z miejsca zaznaczonego na czerwono, na miejsce zaznaczone na żółto na poniższej fotce. Nowe miejsce to początek płyt stropowych leżących na ścianie nośnej. W takiej lokalizacji akwarium wywoła minimalne ugięcie płyt stropowych, a siły uginające płyty zamieniają się na siły ścinające, a płyty te są tak wytrzymałe na ścinanie, że bez większych obaw można by postawić tam moje wymarzone akwarium, nawet pomimo znacznego (ośmiokrotnego) przekroczenia obciążenia siłą skupioną stropu.
- wariant teoretycznie prosty, ale spojrzałem na pokój... trzeba by praktycznie wszystko wywrócić do góry nogami, kanapa rogówka "prawa", trzeba przenieść, ale przestałaby pasować - czyli do wymiany na "lewą", szafa i komoda, do likwidacji, za to trzeba by też przemeblować sąsiedni pokój ten za ścianką działową i tam zamówić, zbudować nową szafę... żeby cokolwiek w tym układzie zmieścić, trzeba w ścianie działowej przekuć - przesunąć drzwi... jednym słowem - masakra.

[Obrazek: 08102013460bm.jpg]

W końcu nadszedł czas prezentacji wariantów żonce...
Praktycznie jedyne możliwe - to wybór pomiędzy wariantami nr 4. a nr 5. więc szału nie ma...

W trakcie redagowania:
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Odcinek 5 - "Pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "Epilog."


Pozdrawiam Smile
cdn... (ciąg dalszy nastąpi)
Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Wink

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Odpowiedz
#12
Kolega projektant by się nie podpisał, bo to normalne działanie projektantów Big Grin
To najczęściej jest tak: Nieformalnie Ci powiem, że luzik, ale formalnie się nie podpisze, bo jakby coś jednak, kiedyś... Blacha na dupę być musi zawsze Wink
[Obrazek: 28238855_10210920988405419_1981395075703536378_o.jpg]
Odpowiedz
#13
Tzw. dupochron Tongue
Odpowiedz
#14
Odcinek 4 - "Podwójne dno..."
Nie bez obaw przedstawiłem mojej kochanej żonce ogólną sytuację...i im dłużej opowiadałem, tym bardziej już sama mina słuchaczki świadczyła, że moje duże akwarium oddala się ode mnie co raz dalej i dalej... normalnie rozpływa się we mgle...jak widmo...
Po przedstawieniu czwartego wariantu...
hmm...
- grube blachy na suficie?
- jakieś śruby rzymskie, które będą praktycznie na wierzchu, widoczne?
- jakaś w ogóle stalowa konstrukcja wystająca z szafki akwarium?
- akwarium będzie po części wiszące... a czy to bezpieczne, czy kołki będą trzymały w suficie?

Ano... tak czułem... że to nie przejdzie...
Moja żonka jest estetą, do tego stopnia, że bardzo cierpi jak coś w jej otoczeniu, nie jest w jej mniemaniu, estetyczne.
Dla mnie estetyka to absolutnie obce pojęcie, to coś z kosmosu.
Dla mnie nawet kolory nie odgrywają większego znaczenia, poza tym, że po prostu są...
Oczywiście, wydaje mi się, ze odróżniam, czy coś jest piękne, czy też raczej zbyt piękne nie jest.
Ale, przebywanie i obcowanie nawet codzienne, z czymś niepięknym absolutnie mi nie przeszkadza.
Nawet samo akwarium, dla mnie nie musi być piękne, ani nawet ładne, po prostu fascynuje mnie świat podwodny.
Uwielbiam obserwować rybki, ich zachowanie, poznawać ich zwyczaje itd.
Zawsze wkurzały mnie uwagi typu - weź kup jakieś bardziej kolorowe rybki, żeby się ładniej prezentowały...
Wracając do tematu, zdaniem mojej ukochanej, wygląd akwarium wg 4 wariantu nie ma szans być estetycznym.
Tak więc nie mocno, ale jednak trochę zacząłem się smucić, że jedno z moich wielkich marzeń znowu było tak blisko, a teraz zaczyna się oddalać.
Nie! Z mojej strony, to nie było marudzenie. Po prostu lekki smutek.
Jestem już na tyle dużym chłopcem, że potrafię zrozumieć, że wszystkiego co się pragnie mieć, mieć się nigdy nie będzie.
No ale, jak mawiał mój ś.p. tato: "marzyć trzeba".

I gdzieś w natłoku tych moich refleksji i różnych myśli przemknęło mi, wręcz zamajaczyło, leciutko się zarysowało jak zefirek na morzu, malutkie spostrzeżenie - że moja żonka podziela mój żal i smuci się razem ze mną...
Co prawda w naszej przykładnej i przesiąkniętej prawdziwą miłością rodzince zazwyczaj podzielamy nasze radości i smutki... ale...
Ten mój smutek, nie był znowu aż taki duży i demonstrowany, żeby aż musiała się do niego dołączać moja żona.
Jak by nie było, nawet te istniejące akwaria są powodem do wiecznych narzekań:
- a to jakaś pompka za głośno chodzi;
- a to ryby się ganiają i chlapią wodą na podłogę, na telewizor i na inne meble;
- a to źle, że się światło nie pali, bo ciemno w akwarium i nic w nim nie widać;
- a to właśnie światło się pali, no to pewnie "żre" prąd i pewnie dlatego mamy takie wysokie rachunki za ten prąd;
- a to żonka nie może przepatrzeć na czarny kolor szafki pod akwarium, nie pasujący do reszty wystroju mieszkania. (kupując wybrałem czarną, bo podobno czarny kolor pasuje do wszystkiego, jak się okazuje to nieprawda Wink )
- a to jak goście, lub rodzinka przyjdzie w odwiedziny, to ryby zawsze pochowają się i nie ma co pokazywać;
- a to w lodówce wiecznie jakieś robaki siedzą pochowane;
- a to w łazience wiecznie jakieś rybki na pokarm aklimatyzują się temperaturowo;
- a to jakiś rak ucieknie z akwarium i łazi po mieszkaniu strasząc mieszkańców (wszystkie ucieczki raków nocą były);
- a to zawsze jak jest czas sobotniego gruntownego sprzątania w domu, to ty musisz akurat wtedy sprzątać i podmieniać wodę w akwarium;
- a to to, a to tamto, wiecznie źle i tak w kółko;


A dziś, patrzę na prawdziwie zasmuconą żonę... zasmuconą, że raczej nie damy rady zamienić akwarium na większe...
Coś jest nie tak. tylko co??? Wink
- ooo, jaka szkoda... a może jeszcze uda się coś innego wymyślić...
- a coś jeszcze wspominałeś o 5 wariancie... ?

- no tak, ale piąty wariant, to już całkiem wywraca chałupę do góry nogami, więc już ci go nawet nie prezentowałem...
- hmm... wywraca do góry nogami powiadasz?
wyraźnie zaciekawiona:
- no to opowiadaj o tym piątym wariancie.. Smile
No to opowiadam... i im dłużej to robię, tym bardziej moja żonka promienieje.
Im bardziej się moja opowieść o piątym wariancie komplikuje, w sensie ilości zmian, jakie trzeba by dokonać w mieszkaniu - tym bardziej widzę jak u mojej ukochanej zaczyna wzrastać stan radości i zadowolenia.
W końcu nie wytrzymałem i pytam:
- kochanie, a co cię tak raduje? przecież żeby zrealizować ten wariant, najpierw trzeba wrzucić do domu odbezpieczony granat.
- przecież chociażby przekuwanie umiejscowienia drzwi w ściance działowej, to praktycznie jak remont generalny mieszkania. Za tym idzie konieczność przemalowania ścian, cyklinowania i ponownego lakierowania parkietów. do tego konieczność wymiany praktycznie wszystkich mebli! itd, itd.
- czysta masakra, sajgon! Żeby to zrobić trzeba wziąć kredyt i poświęcić praktycznie cały przyszłoroczny urlop.
hehe, hehe...
I to wszystko co mnie tak załamuje - dla mojej żonki okazało się wspaniałą wiadomością.
- zmiany, zmiany, zmiany! Smile
- już od dawna żonce znudził się wystrój naszego mieszkania. ale nie wiedziała jak mi oznajmić chęć remontu. Wiedziała, że na hasło remont - będę protestował w wszystkich sił.
Wiedziała, jak ja nie cierpię remontów, malowań itd.
A odkąd stanęło w naszym domu kolejne akwarium... uświadomiła sobie, że za szybko tego akwarium nie da się nawet przesunąć.
A tu proszę... taki prezent... jej mąż sam przychodzi z propozycją totalnego remontu...i w dodatku wymiany wszystkich mebli... Smile
hehe - to akwarium, dla mojej żonki okazuje się drobiazgiem w obliczu ogólnych zmian jakie nas czekają.

W pierwszym zdaniu mojej ukochanej żony zacytowanym w pierwszej części eseju:
- skoro tak mocno tego pragniesz, to wywal słupek meblowy i zapodaj sobie te swoje większe akwarium....
było ukryte właśnie podwójne dno. Między wierszami było tam wołanie:
- ruszże choć na chwilę to akwarium - to chociaż małe cyklinowanie parkietu byśmy zrobili, małe malowanie ścian... cokolwiek...!
Ja na początku oczywiście nie rozpoznałem tego wołania. naiwnie myślałem, że to tak tylko z powodu dnia dobroci dla mężów, który się u nas zdarza co jakiś czas.

Z drugiej strony muszę też zaznaczyć, że moje słoneczko absolutnie nie jest całkowitym ignorantem akwarystycznym.
Podczas moich zawodowych nieobecności w domu, karmi pieczołowicie ryby, ratuje uciekinierów (raki), a kiedy jestem w domu, to nawet jak trzeba, pomaga przy podmianach wody.
Sama często obserwuje ryby i komentuje ich zachowania.
Posiada więc - jak ja to nazywam - wrażliwość przyrodniczą.
Nie przeszkadza to jej jednak w posunięciu się nawet do intrygi w celu zdobycia swojego celu, jakim tym razem okazała się być chęć remontu i dokonania zmian, których ja dokonywać nie cierpię. Wink


W trakcie redagowania:
Odcinek 5 - "pranie mózgu..."
Odcinek 6 - "epilog..."
Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Wink

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Odpowiedz
#15
Znalezione na innym forum i poprawione Big Grin


Załączone pliki Miniatury
   
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami
Odpowiedz
#16
:E się poryczałem.
Znając takie budynki od razu nasuwa mi się pytanie-czy Waldemar wziął pod uwagę transport takiego szkiełka do mieszkania klatką schodową? Czy będzie pakował przez okienko przy pomocy dźwigu? Może być ciasno.
Jak nie,to poprosić kotka niech sprawdzi :lol:
[Obrazek: atbm.jpg]
Mój kanał Youtube
Każda rybka może być złota, wystarczy obtoczyć w panierce Wink
Odpowiedz
#17
atbm napisał(a):się poryczałem.
sbc wisisz mi piankę do czyszczenia monitora, bo normalnie oplułem monitor jak tego kota zobaczyłem Big Grin Big Grin Big Grin
atbm napisał(a):czy Waldemar wziął pod uwagę transport takiego szkiełka do mieszkania klatką schodową? Czy będzie pakował przez okienko przy pomocy dźwigu? Może być ciasno.
O tym i wielu innych przemyśleniach w kolejnym odcinku: pt: "Pranie mózgu..." Wink
Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej
Zapraszam do lektury Wink

"Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe."
Autor: Abraham Maslow
Odpowiedz
#18
Przepraszam,długo jeszcze trzeba czekać?
[Obrazek: atbm.jpg]
Mój kanał Youtube
Każda rybka może być złota, wystarczy obtoczyć w panierce Wink
Odpowiedz
#19
O tak tak, przydałaby się kontynuacja Big Grin
Odpowiedz
#20
Zdecydowanie tak! Wypierz nam mózgi! Smile
Odpowiedz


Podobne wątki…
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ryby wód krajowych - okonie (Perca fluviatilis) - esej fiebik 7 13 424 05.12.2015, 21:44
Ostatni post: fiebik
  Prawo Liebiga - wiedza ogólna, którą warto znać. (Esej) fiebik 0 2 814 01.11.2015, 20:18
Ostatni post: fiebik

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
[-]
Witaj
Musisz się zarejestrować aby pisać na LFA.

Login:


Hasło:





[-]
Historia forum
akwarystyczne.info - Lubuskie Forum Akwarystyczne istnieje od 11 lat
To forum powstało 08.12.2009.

[-]
Magazyn Akwarium

[-]
Reklama

>